Nie ma rzeczy niezmiennych. Może poza kolejkami w urzędzie, pogodą psującą się właśnie gdy zaczyna się weekend, tendencją kanapek do spadania masłem do dołu czy laptopem zacinającym się dokładnie wtedy, gdy w przypływie weny chcesz coś napisać.

Ostatnie to moja sytuacja sprzed dwóch godzin. Nie pamiętam, co dokładnie zamierzałam zawrzeć w pierwszym wpisie, ale jedno jest pewne: Stało się. Właśnie zostałam blogerem.

Zapowiadając pewne oczywistości: zapraszam bardzo serdecznie, proszę o wyrozumiałość i obiecuję poprawę. Początki są zwykle najtrudniejsze, więc każde słowo wsparcia (bez nadmiernego podkreślania pokładanej we mnie nadziei 😉 ) na wagę złota. Mniej słów, więcej treści – w kolejnych wpisach. Trochę poprzyglądam się światu, temu co mnie otacza, co zachwyca, co dziwi. To w końcu najlepsze życie, jakie mamy pod słońcem, więc tego zachwytu i przyglądania nigdy dosyć – niechsiępannie dziwi 😉